W fotografii analogowej prawidłowe naświetlenie klatki ma ogromne znaczenie. O ile wiele starszych aparatów ma wbudowany światłomierz, o tyle w przypadku aparatów pozbawionych pomiaru światła dobry światłomierz zewnętrzny może być bardzo przydatnym narzędziem. Przy wyborze nie warto jednak kierować się wyłącznie ceną czy liczbą funkcji.
Najważniejsze pytanie: jaki pomiar światła?
Światłomierze mogą mierzyć przede wszystkim światło odbite albo światło padające.
Pomiar światła odbitego działa podobnie jak światłomierz znajdujący się w aparacie. Mierzy światło odbijające się od fotografowanego obiektu. Jest wygodny, ale jasne lub bardzo ciemne powierzchnie mogą wpłynąć na wskazanie.
Pomiar światła padającego, czyli incident metering, mierzy światło docierające do fotografowanego obiektu. Wykorzystuje do tego charakterystyczną białą kopułkę. Jest szczególnie wygodny przy portretach, fotografowaniu w stałych warunkach oświetleniowych oraz w sytuacjach, gdy fotograf chce uzyskać powtarzalną ekspozycję.
1. Sekonic L-308X
To jeden z bardziej uniwersalnych wyborów dla fotografa analogowego.
Plusy:
– mały i stosunkowo lekki,
– pomiar światła padającego i odbitego,
– możliwość pomiaru błysku,
– prosta obsługa,
– szeroki zakres ustawień ISO,
– nadaje się zarówno do fotografii analogowej, jak i cyfrowej.
Minusy:
– brak precyzyjnego pomiaru punktowego,
– elektroniczny wyświetlacz może nie przypaść do gustu osobom szukającym klasycznego sprzętu.
Jeżeli ktoś chce kupić jeden uniwersalny światłomierz do codziennej fotografii analogowej, L-308X jest rozwiązaniem wartym rozważenia.
2. Gossen Digisix 2
Bardzo mały światłomierz, który dobrze pasuje do minimalistycznego zestawu analogowego. Waży zaledwie około 40 gramów i oferuje pomiar światła padającego oraz odbitego. Ma również funkcję kontroli kontrastu sceny.
Plusy:
– bardzo mały i lekki,
– pomiar padającego i odbitego światła,
– funkcja kontroli kontrastu,
– możliwość zapisania korekty ekspozycji,
– nie zajmuje praktycznie miejsca w torbie.
Minusy:
– brak pomiaru błysku,
– brak prawdziwego pomiaru punktowego,
– obsługa jest nieco bardziej „manualna” niż w prostych światłomierzach cyfrowych.
To ciekawa propozycja dla fotografa ulicznego, podróżującego oraz każdego, kto nie chce nosić dużego urządzenia.
3. Sekonic L-398A Studio Deluxe III
Jeżeli ktoś fotografuje analogowo i lubi klasyczne rozwiązania, ten model ma szczególny charakter. To analogowy światłomierz wykorzystujący ogniwo selenowe, dzięki czemu nie wymaga baterii.
Plusy:
– klasyczna konstrukcja,
– brak konieczności używania baterii,
– pomiar światła padającego i odbitego,
– bardzo charakterystyczna obsługa,
– dobrze pasuje do starszych aparatów analogowych.
Minusy:
– większy od nowoczesnych, kieszonkowych światłomierzy,
– obsługa wymaga przyzwyczajenia,
– mniej wygodny dla osoby oczekującej natychmiastowego odczytu cyfrowego.
To propozycja bardziej dla osób, które cenią klimat i sposób pracy z klasycznym sprzętem, a nie tylko maksymalną wygodę.
4. Światłomierze punktowe
Jeżeli fotografujemy krajobraz, architekturę albo sceny o bardzo dużym kontraście, warto zainteresować się światłomierzem punktowym. Pozwala on zmierzyć konkretny fragment kadru zamiast całej sceny.
Zaawansowane modele, takie jak Sekonic L-858D, oferują pomiar punktowy 1°, a oprócz tego pomiar światła padającego, odbitego i błysku.
Plusy:
– bardzo precyzyjny pomiar wybranego fragmentu kadru,
– przydatny przy dużym kontraście,
– świetny do świadomego kontrolowania świateł i cieni,
– możliwość bardziej zaawansowanej pracy z ekspozycją.
Minusy:
– wysoka cena,
– większe rozmiary,
– dla wielu fotografów analogowych będzie po prostu zbyt rozbudowany.
Do zwykłej fotografii ulicznej na filmie 35 mm taki światłomierz może być przerostem formy nad treścią. Jego możliwości docenią przede wszystkim osoby świadomie analizujące kontrast i zakres tonalny sceny.
A co z małymi światłomierzami montowanymi na aparacie?
Na rynku znajdziemy również niewielkie światłomierze montowane w stopce lampy błyskowej, np. Voigtländer VC Speed Meter II czy TTArtisan Light Meter II. Są szczególnie interesujące dla użytkowników starych aparatów bez wbudowanego światłomierza.
Ich największą zaletą jest wygoda. Światłomierz znajduje się cały czas na aparacie i pozwala szybko ustawić ekspozycję.
Minusem jest natomiast to, że zwykle oferują prostszy pomiar niż większe światłomierze ręczne. Nie zastąpią również zaawansowanego światłomierza punktowego.
Na co zwrócić uwagę przed zakupem?
Przed wyborem warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
Czy mój aparat ma światłomierz?
Jeżeli tak, zewnętrzny model może być dodatkiem, a nie koniecznością.
Czy fotografuję głównie ulicę, krajobraz czy portrety?
Do codziennej fotografii 35 mm wystarczy prosty światłomierz. Do krajobrazu i scen o dużym kontraście przydatny może być pomiar punktowy.
Czy zależy mi na pomiarze światła padającego?
Jeżeli tak, należy szukać modelu wyposażonego w kopułkę do pomiaru incident.
Czy potrzebuję pomiaru błysku?
Jeżeli fotografujemy wyłącznie na świetle zastanym, można tę funkcję całkowicie pominąć.
Czy chcę sprzęt cyfrowy czy klasyczny?
Cyfrowy światłomierz jest zazwyczaj szybszy w obsłudze. Analogowy może być prostszy konstrukcyjnie i bardziej satysfakcjonujący dla osób lubiących klasyczny sposób pracy.
Jaki światłomierz do fotografii analogowej?


Nie zawsze najbardziej rozbudowany światłomierz będzie najlepszym wyborem. Przy fotografii 35 mm często ważniejsze są małe rozmiary, prostota obsługi i możliwość szybkiego odczytania ekspozycji niż dziesiątki dodatkowych funkcji.
Do uniwersalnego zastosowania warto rozważyć Sekonic L-308X. Dla osób szukających czegoś bardzo małego interesujący będzie Gossen Digisix 2. Miłośnicy klasycznych rozwiązań mogą sięgnąć po Sekonic L-398A, natomiast osoby potrzebujące bardzo precyzyjnego pomiaru wybranego fragmentu kadru powinny zainteresować się światłomierzami punktowymi.
Najważniejsze jest jednak nie to, ile funkcji posiada światłomierz, ale czy odpowiada sposobowi, w jaki fotografujemy. W fotografii analogowej dobry światłomierz powinien przede wszystkim pomagać świadomie podejmować decyzję o ekspozycji, a nie komplikować cały proces.



Dodaj komentarz