Przejdź do treści

Fotografia analogowa na wsi.

fotografia analogowa

Od dłuższego czasu fotografuję głównie miasto. Łódź stała się dla mnie naturalnym środowiskiem do robienia zdjęć. Beton, stare kamienice, światło odbijające się od szyb, ludzie na przystankach, podwórka i ta cała miejska surowość. W pewnym momencie zacząłem się jednak zastanawiać, czy odnajdę się fotograficznie na wsi. Czy mając głowę pełną miejskich kadrów, można nagle przestawić się na lasy, pola i ciszę. Fotografia Analogowa na Wsi.

I mam wrażenie, że właśnie w tym tkwi cały sens.

Wieś na początku potrafi być trudna fotograficznie. Szczególnie jeśli ktoś przez lata fotografował miasto. W mieście wszystko dzieje się samo. Zmieniające się światło, ruch uliczny, przypadkowi ludzie, ciągłe bodźce. Na wsi jest inaczej. Tam trzeba bardziej zwolnić i nauczyć się patrzeć na rzeczy prostsze.

I właśnie to może być najciekawsze.

Nie wydaje mi się, żeby trzeba było sobie od razu narzucać konkretne tematy typu tylko krajobraz albo tylko natura. To często kończy się robieniem zdjęć trochę na siłę. Lepiej chyba pozwolić sobie na obserwację tego miejsca po swojemu. Jeśli ktoś fotografuje emocje miasta, to może na wsi zacznie fotografować ciszę albo ślady obecności człowieka.

Bo wieś to nie tylko pola i zachody słońca.

To stare płoty, opuszczone budynki, krzywe drzewa przy drogach, przystanki autobusowe, samotne rowery pod sklepem, psy biegające po podwórkach i światło wpadające do stodoły. Tam też jest życie i tam też jest klimat. Tylko bardziej ukryty.

Fotografia analogowa chyba dobrze pasuje do wsi. Szczególnie czarno biała. Ziarno, niedoskonałość, spokojniejsze kadry. Wszystko zaczyna mieć trochę więcej oddechu. Nie trzeba robić wielu zdjęć. Czasami jeden kadr zrobiony rano we mgle daje więcej niż cały dzień chodzenia po mieście.

Sam zauważyłem, że na wsi bardziej zwracam uwagę na światło i czas. W mieście często reagowałem szybko. Tutaj częściej czekam. Patrzę jak zmienia się niebo, jak wiatr rusza trawą albo jak cień przesuwa się po ścianie starego domu.

Może właśnie o to chodzi w takim fotografowaniu. Nie o zmianę stylu na siłę, tylko o przeniesienie swojej wrażliwości w inne miejsce.

Jeśli całe życie fotografowało się Łódź, to nie trzeba nagle stać się fotografem krajobrazu. Można dalej fotografować po swojemu. Tylko zamiast miejskiej samotności pojawi się samotność przestrzeni. Zamiast murów będą drzewa. Zamiast tłumu cisza.

I może właśnie wtedy zaczyna się coś nowego.

Skomentuj post

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.